Betclic 2 Liga

Betclic 2. Liga: podsumowanie 13. kolejki. Remis Resovii, 31 bramek i zmiany w ligowej tabeli

Za nami 13. kolejka Betclic 2. Ligi, w której rozegrano dziewięć spotkań i zdobyto łącznie 31 bramek. Resovia zremisowała na wyjeździe z Rekordem Bielsko-Biała 1:1, notując drugi kolejny mecz bez porażki. Na czele tabeli umocnił się Znicz Pruszków, który pokonał Avię Świdnik, natomiast drugi GKS Tychy podzielił się punktami z Podhalem Nowy Targ. Najwyższe zwycięstwo odnotował Górnik Łęczna, wygrywając w Zielonej Górze aż 6:0. Emocji nie zabrakło również w Kleczewie, Bydgoszczy i Chojnicach, gdzie kibice obejrzeli spotkania obfitujące w bramki.

Resovia z punktem w Bielsku-Białej

W sobotę, 24 października, Resovia zmierzyła się na wyjeździe z Rekordem Bielsko-Biała. Biało-Czerwoni znakomicie rozpoczęli spotkanie, obejmując prowadzenie już w pierwszej minucie. Po akcji lewą stroną boiska Patryk Romanowski dograł piłkę w pole karne, gdzie Gracjan Jaroch zgrał ją klatką piersiową do Mateusza Szwocha. Pomocnik Resovii skutecznym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy, dając rzeszowianom prowadzenie 1:0.

Szybko zdobyta bramka pozwoliła Biało-Czerwonym rozpocząć rywalizację w korzystnych okolicznościach. Rzeszowianie starali się utrzymywać odpowiednią organizację gry, a jednocześnie szukać kolejnych okazji do podwyższenia wyniku. Jedną z nich stworzyli w okolicach 15. minuty. Ponownie przed szansą stanął Mateusz Szwoch, jednak jego uderzenie z kilkunastu metrów minęło bramkę gospodarzy.

Rekord próbował odpowiedzieć, szukając możliwości przedostania się pod bramkę Jakuba Tetyka. Gospodarze starali się wykorzystywać między innymi stałe fragmenty gry, jednak defensywa Biało-Czerwonych skutecznie radziła sobie z ich próbami. Do przerwy wynik nie uległ zmianie i Resovia schodziła do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.

Po zmianie stron gospodarze zwiększyli aktywność w ofensywie. Wprowadzony na boisko w przerwie Gabriel Kasprowicz szybko zaznaczył swoją obecność. W 53. minucie przeprowadził indywidualną akcję, schodząc z lewego skrzydła do środka boiska, po czym oddał skuteczny strzał przy bliższym słupku, doprowadzając do wyrównania.

W kolejnych minutach obie drużyny szukały możliwości ponownego objęcia prowadzenia. Gospodarze zaczęli częściej przedostawać się w okolice pola karnego Resovii, jednak ważne interwencje notował Jakub Tetyk. Bramkarz rzeszowian zatrzymał między innymi groźne próby Gabriela Kasprowicza i Daniela Świderskiego.

Biało-Czerwoni również nie rezygnowali z ofensywnych działań. Swoich okazji szukał Gracjan Jaroch, a w końcowej fazie spotkania Resovia stworzyła sytuację, która mogła przesądzić o losach rywalizacji. W doliczonym czasie gry Bartosz Zimnicki zagrał piłkę do Piotra Krawczyka, który znalazł się w dogodnym położeniu. Jego strzał z bliskiej odległości przeleciał jednak nad poprzeczką bramki Rekordu.

Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Resovia dopisała do swojego dorobku kolejny punkt, a po trzynastu kolejkach ma ich sześć. Był to drugi kolejny ligowy występ Biało-Czerwonych bez porażki, po wcześniejszym bezbramkowym remisie z Sokołem Kleczew.

Rzeszowianie pozostają na osiemnastym miejscu w tabeli. Przed zespołem wciąż znaczna część sezonu, a najbliższe spotkania będą kolejnymi okazjami do poprawy dorobku punktowego i zmniejszania dystansu do wyżej sklasyfikowanych drużyn.

Sokół Kleczew wygrywa po sześciobramkowym spotkaniu

Jednym z najbardziej emocjonujących pojedynków 13. kolejki było piątkowe spotkanie Sokoła Kleczew z rezerwami Śląska Wrocław. Obie drużyny przystępowały do rywalizacji, szukając punktów istotnych dla swojej sytuacji w dolnej części tabeli. Ostatecznie gospodarze zwyciężyli 4:2, a wyróżniającym się zawodnikiem meczu został Kacper Śpiewak, który zdobył trzy bramki.

Sokół bardzo dobrze rozpoczął spotkanie. Już w dziewiątej minucie Mateusz Piotrowski wykorzystał podanie Bartłomieja Juszczyka i otworzył wynik rywalizacji. Gospodarze kontynuowali ofensywne działania, a zaledwie osiem minut później ponownie znaleźli sposób na pokonanie defensywy Śląska. Tym razem do siatki trafił Kacper Śpiewak, podwyższając prowadzenie na 2:0.

Wrocławianie próbowali odpowiedzieć, jednak w pierwszej połowie nie zdołali odrobić strat. Sokół utrzymał dwubramkową przewagę i z korzystnym wynikiem schodził do szatni.

Po zmianie stron gospodarze ponownie zaczęli stwarzać zagrożenie pod bramką przeciwnika. W 55. minucie jeden z zawodników Śląska, Hubert Muszyński, zablokował ręką uderzenie Filipa Adamskiego w polu karnym. Arbiter podyktował jedenastkę, którą minutę później skutecznie wykorzystał Kacper Śpiewak, zdobywając swoją drugą bramkę w spotkaniu.

Prowadzenie 3:0 nie zakończyło jednak emocji. Rezerwy Śląska przeprowadziły zmiany, które pomogły ożywić grę ofensywną zespołu. W 67. minucie Dawid Moskaluk oddał skuteczny strzał zza pola karnego, zmniejszając stratę do dwóch bramek. Pięć minut później zrobiło się jeszcze ciekawiej. Po dośrodkowaniu Patryka Sokołowskiego z rzutu wolnego Szymon Rygiel skierował piłkę głową do siatki, doprowadzając do wyniku 3:2.

Wrocławianie odzyskali nadzieję na zdobycie punktów, jednak w decydującym momencie ponownie skuteczniejszy okazał się Sokół. W 82. minucie Kacper Śpiewak wykorzystał podanie Oskara Dariego i po raz trzeci pokonał bramkarza Śląska, kompletując hat-tricka oraz ustalając rezultat na 4:2.

Zwycięstwo pozwoliło drużynie z Kleczewa powiększyć dorobek do 12 punktów. Dla Sokoła był to istotny rezultat w rywalizacji zespołów walczących o poprawę miejsca w tabeli.

Sześć bramek w Bydgoszczy. Zawisza pokonuje Świt

Równie dużo bramek padło w piątkowym spotkaniu Zawiszy Bydgoszcz ze Świtem Szczecin. Gospodarze zwyciężyli 4:2, a kluczową postacią pierwszej połowy okazał się Wojciech Szumilas, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców.

Bydgoszczanie rozpoczęli mecz bardzo skutecznie. Już w piątej minucie Filip Kozłowski przedostał się w pole karne i wycofał piłkę do Wojciecha Szumilasa, który pokonał bramkarza gości. Zawisza nie ograniczył się do obrony korzystnego wyniku, lecz konsekwentnie szukał kolejnych okazji. W 24. minucie Szumilas ponownie znalazł sposób na pokonanie golkipera Świtu, tym razem skutecznie uderzając z dystansu i podwyższając prowadzenie na 2:0.

Zespół ze Szczecina starał się odpowiedzieć i jeszcze przed przerwą zdołał zmniejszyć straty. W 39. minucie Maciej Koziara zdobył bramkę kontaktową, przywracając gościom nadzieję na korzystny rezultat. Radość Świtu nie trwała jednak długo. Zaledwie dwie minuty później Jakub Łukowski ponownie zwiększył przewagę gospodarzy, ustalając wynik pierwszej połowy na 3:1.

Po zmianie stron goście częściej starali się prowadzić grę i szukali sposobu na odrobienie strat. Zawisza koncentrował się natomiast na utrzymaniu korzystnego rezultatu, próbując jednocześnie wykorzystywać nadarzające się okazje do kolejnych ataków.

Przez długi czas wynik pozostawał bez zmian, a decydujące wydarzenia nastąpiły dopiero w końcowych minutach. W 86. minucie Krzysztof Ropski zdobył drugą bramkę dla Świtu, zmniejszając stratę do jednego gola. Przy stanie 3:2 goście mogli jeszcze liczyć na wyrównanie, jednak bydgoszczanie odpowiedzieli niemal natychmiast.

Minutę później Kacper Nowak zdecydował się na uderzenie z dystansu i skierował piłkę do siatki, ustalając końcowy rezultat na 4:2.

Zawisza zakończył spotkanie z kompletem punktów, powiększając dorobek do 19. Dla bydgoszczan było to przełamanie serii trzech ligowych porażek i pierwszy komplet punktów od kilku kolejek.

Górnik Łęczna z wysokim zwycięstwem w Zielonej Górze

Najwyższym rezultatem 13. kolejki zakończył się pojedynek Lechii Zielona Góra z Górnikiem Łęczna. Goście zwyciężyli aż 6:0, zdobywając po trzy bramki w każdej połowie. Jednym z najważniejszych momentów rywalizacji była czerwona kartka dla zawodnika gospodarzy, po której Górnik przez znaczną część spotkania grał w przewadze liczebnej.

Pierwsze trafienie padło już w czwartej minucie. Bartłomiej Korbecki wykorzystał błąd w rozegraniu piłki przez defensywę Lechii i skutecznym strzałem otworzył wynik meczu. Gospodarze starali się odpowiedzieć i w 21. minucie stworzyli dogodną okazję do wyrównania, jednak nie zdołali jej wykorzystać.

Sytuacja zielonogórzan skomplikowała się dodatkowo w 24. minucie. Wiktor Nahrebecki sfaulował wychodzącego na dogodną pozycję zawodnika Górnika i został ukarany czerwoną kartką. Od tego momentu Lechia musiała kontynuować spotkanie w dziesięcioosobowym składzie.

Górnik szybko wykorzystał przewagę. Około 30. minuty Grzegorz Rogala przedostał się w pole karne gospodarzy i mocnym strzałem podwyższył prowadzenie na 2:0. Kilka minut później kolejną skuteczną akcję przeprowadzili zawodnicy z Łęcznej. Po podaniu Bartłomieja Korbeckiego na listę strzelców wpisał się Jakub Myszor, który efektownym uderzeniem umieścił piłkę w bramce. Do przerwy goście prowadzili już 3:0.

Po zmianie stron Górnik nadal szukał kolejnych trafień. W 60. minucie Fryderyk Janaszek wykorzystał dośrodkowanie Michała Walskiego z lewego skrzydła i strzałem głową zdobył czwartą bramkę.

Dwanaście minut później piąte trafienie dołożył Bekzod Akhmedov, który skutecznie zakończył akcję po dośrodkowaniu z prawej strony boiska.

W końcowym fragmencie spotkania Akhmedov został sfaulowany w polu karnym gospodarzy. Arbiter podyktował jedenastkę dla Górnika, a do piłki podszedł Hubert Antkowiak. Napastnik skutecznie wykonał rzut karny, ustalając wynik spotkania na 6:0.

Zespół z Łęcznej zakończył kolejkę z dorobkiem 23 punktów i utrzymał trzecie miejsce w tabeli. Górnik powrócił tym samym na zwycięską ścieżkę po dwóch kolejnych porażkach, odnosząc jednocześnie najwyższe zwycięstwo całej serii spotkań.

Olimpia Grudziądz zwycięża na Suchych Stawach

Trzy bramki padły w sobotnim spotkaniu Hutnika Kraków z Olimpią Grudziądz. Goście zwyciężyli 2:1, wypracowując dwubramkową przewagę już w pierwszej połowie. Krakowianie odpowiedzieli po przerwie, jednak nie zdołali doprowadzić do wyrównania.

Olimpia bardzo dobrze rozpoczęła spotkanie. W szóstej minucie, po wrzucie piłki z autu i zamieszaniu w okolicach pola karnego, futbolówka trafiła pod nogi Huberta Jasiaka. Zawodnik przyjezdnych zdecydował się na mocne uderzenie z około dwunastu metrów i skierował piłkę pod poprzeczkę, dając swojej drużynie prowadzenie 1:0.

Hutnik próbował odpowiedzieć i stopniowo stwarzał coraz większe zagrożenie pod bramką rywali. W 26. minucie po dośrodkowaniu Przemysława Sajdaka z rzutu wolnego głową uderzał Valentine Nweke, jednak Michał Jerke skutecznie interweniował. Bramkarz Olimpii poradził sobie również z próbą Mateusza Sowińskiego.

W 35. minucie gospodarze byli bardzo blisko wyrównania. Przemysław Sajdak zdecydował się na strzał z około 25 metrów, po którym piłka trafiła w poprzeczkę bramki Olimpii.

Skuteczniejsi okazali się jednak goście. W 43. minucie po akcji lewą stroną boiska Dawid Olejarka zagrał piłkę przed bramkę, gdzie Artur Siemaszko skutecznie zakończył akcję, podwyższając prowadzenie na 2:0.

Po przerwie Olimpia również stwarzała okazje do zdobycia kolejnych bramek. W 47. minucie Damian Hoyo-Kowalski obronił groźny strzał z bliskiej odległości, a w kolejnych fragmentach meczu golkiper Hutnika jeszcze kilkukrotnie interweniował po próbach przyjezdnych.

W 75. minucie gospodarze zdobyli bramkę kontaktową. Po niepewnym rozegraniu piłki przez bramkarza Olimpii Michała Jerke futbolówkę przejął Oskar Zawada, a Krystian Lelek skutecznym uderzeniem skierował ją do opuszczonej bramki. Zawodnik Hutnika pojawił się na boisku zaledwie osiem minut wcześniej i szybko zaznaczył swoją obecność.

Przy stanie 1:2 gospodarze szukali wyrównania, natomiast Olimpia starała się ponownie zwiększyć przewagę. W końcowej fazie spotkania dobrą okazję miał Dennis Jastrzembski, jednak nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem Hutnika.

Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie. Olimpia zwyciężyła 2:1 i zakończyła kolejkę z dorobkiem 22 punktów, awansując na czwarte miejsce w ligowej tabeli.

Legia II Warszawa wygrywa w Chojnicach mimo gry w osłabieniu

Wiele emocji przyniosło także spotkanie Chojniczanki Chojnice z rezerwami Legii Warszawa. Goście zwyciężyli 3:2, choć przez ponad połowę meczu musieli radzić sobie w dziesięciu zawodników. Decydujące okazały się skuteczność warszawian przy stałych fragmentach gry w pierwszej połowie oraz trzecie trafienie zdobyte po przerwie.

Legia objęła prowadzenie w 28. minucie. Po rozegraniu rzutu rożnego Mateusz Możdżeń wycofał piłkę przed pole karne, gdzie niepilnowany Cyprian Pchełka oddał skuteczny strzał lewą nogą.

Zaledwie dwie minuty później warszawianie ponownie wykorzystali stały fragment gry. Tym razem Możdżeń dośrodkował w okolice bliższego słupka, a Adam Ryczkowski uderzeniem głową podwyższył wynik na 2:0.

Dobrze układające się spotkanie skomplikowało się dla przyjezdnych pod koniec pierwszej połowy. Filip Przybyłko otrzymał drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną. Od tego momentu Legia musiała bronić dwubramkowego prowadzenia w osłabieniu.

Po przerwie Chojniczanka starała się wykorzystać przewagę liczebną i częściej przedostawać się pod pole karne przeciwnika. Gospodarze szukali sposobu na zdobycie bramki kontaktowej, jednak w 66. minucie to warszawianie ponownie znaleźli drogę do siatki.

Adam Ryczkowski wykorzystał niedokładne rozegranie piłki przez defensywę Chojniczanki, przejął futbolówkę i po wejściu w pole karne skutecznym strzałem zdobył swoją drugą bramkę w meczu. Legia prowadziła już 3:0, mimo że od końcówki pierwszej połowy grała w dziesiątkę.

Gospodarze nie zrezygnowali jednak z prób odrobienia strat. W 77. minucie na listę strzelców wpisał się Konrad Janicki, który pojawił się na boisku po przerwie. Zawodnik Chojniczanki wykorzystał dośrodkowanie z prawej strony i zdobył bramkę kontaktową.

W doliczonym czasie gry gospodarze ponownie stworzyli zagrożenie po stałym fragmencie. Po rozegraniu rzutu wolnego Janicki zdobył swoją drugą bramkę, zmniejszając straty do jednego gola.

Na odrobienie całej różnicy zabrakło już czasu. Legia II Warszawa utrzymała prowadzenie i ostatecznie zwyciężyła 3:2, powiększając dorobek do 16 punktów.

Stal Stalowa Wola rozstrzyga mecz w końcówce

Ostatnim sobotnim spotkaniem był pojedynek Stali Stalowa Wola z Sandecją Nowy Sącz. Obie drużyny przystępowały do rywalizacji po zwycięstwach w poprzedniej kolejce, licząc na podtrzymanie korzystnych wyników. Ostatecznie gospodarze wygrali 1:0, a jedyna bramka padła dopiero w 86. minucie.

Stal rozpoczęła spotkanie aktywnie, starając się od pierwszych minut stwarzać zagrożenie pod bramką przyjezdnych. Już w początkowej fazie meczu gospodarze wypracowali kilka okazji, jednak na wysokości zadania stawał bramkarz Sandecji Bartosz Głogowski.

Swoich szans szukali między innymi Dariusz Kamiński i Piotr Żemło, którzy próbowali zagrozić bramce gości uderzeniami głową. W obu przypadkach Głogowski skutecznie interweniował, chroniąc Sandecję przed stratą gola.

Przyjezdni również starali się odpowiedzieć. Zespół z Nowego Sącza próbował wykorzystywać momenty przejęcia piłki i szybciej przenosić grę pod bramkę Mikołaja Smyłka. Jedną z okazji miał Maciej Żurawski, jednak jego próba nie przyniosła otwarcia wyniku.

Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Po zmianie stron obie drużyny nadal poszukiwały sposobu na przełamanie defensywy przeciwnika. Spotkanie przez długi czas pozostawało nierozstrzygnięte, choć gospodarze regularnie próbowali wykorzystywać swoje akcje ofensywne.

W końcowej fazie rywalizacji Stal była bardzo bliska objęcia prowadzenia. Patryk Zaucha zdecydował się na mocne uderzenie sprzed pola karnego, po którym piłka trafiła w poprzeczkę bramki Sandecji.

Rozstrzygnięcie nastąpiło w 86. minucie. Maksymilian Hebel przyjął piłkę w polu karnym przeciwnika i skutecznym strzałem pokonał Bartosza Głogowskiego, zapewniając Stali prowadzenie 1:0.

Sandecja w końcówce próbowała jeszcze doprowadzić do wyrównania, jednak defensywa gospodarzy utrzymała korzystny rezultat.

Dla drużyny ze Stalowej Woli było to trzecie kolejne zwycięstwo w rozgrywkach ligowych. Stal zakończyła kolejkę z dorobkiem 19 punktów, poprawiając swoją sytuację w tabeli w porównaniu z wcześniejszą częścią sezonu.

Znicz Pruszków zwycięża w Świdniku i powiększa przewagę

W niedzielnym spotkaniu lider rozgrywek, Znicz Pruszków, zmierzył się na wyjeździe z Avią Świdnik. Goście zwyciężyli 2:0, zdobywając po jednej bramce w każdej połowie i umacniając się na pierwszym miejscu w ligowej tabeli.

Początek meczu przyniósł skuteczną akcję zespołu z Pruszkowa. W 12. minucie Władysław Ochronczuk przeprowadził indywidualną akcję, przedostał się w pole karne gospodarzy i pokonał Mateusza Białkę, dając liderowi prowadzenie 1:0.

Gospodarze starali się szybko odpowiedzieć, a w kolejnych minutach stopniowo zwiększali aktywność ofensywną. W 28. minucie Andrij Remeniuk próbował zagrozić bramce Znicza, jednak jego strzał został zablokowany przez obrońcę. Chwilę później swoją okazję miał również Kacper Jodłowski, ale nie zdołał skierować piłki do siatki.

Avia nie rezygnowała z prób wyrównania. W końcowym fragmencie pierwszej połowy Kacper Wełniak oddał strzał głową z bliskiej odległości, jednak bramkarz Znicza skutecznie interweniował. Groźne uderzenie oddał również Dominik Skiba, po którego próbie piłka trafiła w słupek.

Znicz utrzymał jednobramkowe prowadzenie do końca pierwszej połowy. Po przerwie gospodarze kontynuowali próby zdobycia wyrównującego gola, ale przyjezdni konsekwentnie bronili korzystnego wyniku, a jednocześnie szukali możliwości przeprowadzenia kolejnych ataków.

W drugiej części spotkania tempo gry nieco spadło. Obie drużyny podejmowały próby ofensywne, jednak przez długi czas brakowało skutecznego zakończenia akcji. Avia szukała swoich szans również po stałych fragmentach gry, natomiast Znicz próbował wykorzystywać przestrzeń pozostawianą przez coraz odważniej atakujących gospodarzy.

W końcówce zespół ze Świdnika zwiększył zaangażowanie w ofensywie, licząc na doprowadzenie do remisu. W doliczonym czasie gry Znicz wykorzystał jednak okazję do przeprowadzenia kontrataku. Tymon Proczek przedostał się pod bramkę Avii i skutecznym strzałem ustalił wynik spotkania na 2:0.

Znicz odniósł dziesiąte zwycięstwo w obecnym sezonie, powiększając dorobek do 32 punktów. Dzięki temu drużyna z Pruszkowa utrzymała pierwsze miejsce w tabeli i zwiększyła przewagę nad drugim GKS-em Tychy do pięciu punktów.

Bezbramkowy remis GKS-u Tychy z Podhalem Nowy Targ

Ostatnim spotkaniem 13. kolejki był niedzielny pojedynek GKS-u Tychy z Podhalem Nowy Targ. Tyszanie przystępowali do rywalizacji jako wicelider tabeli, mając za sobą serię trzech ligowych zwycięstw. Podhale również chciało dopisać kolejne punkty i utrzymać miejsce w czołowej części klasyfikacji.

Początek spotkania upłynął pod znakiem walki w środkowej strefie boiska. Obie drużyny próbowały przejmować inicjatywę i szukać możliwości przedostania się pod bramkę przeciwnika, jednak długo brakowało klarownych okazji.

W 19. minucie Mateusz Lewandowski próbował zaskoczyć defensywę Podhala, ale jego strzał został zablokowany. W kolejnych minutach zagrożenie stwarzał również Tymoteusz Ryguła, którego próbę zatrzymali obrońcy gości.

Najbliżej zdobycia bramki w pierwszej połowie byli jednak zawodnicy Podhala. W 41. minucie Kamil Kumoch zdecydował się na bezpośrednie uderzenie z rzutu wolnego. Piłka trafiła w poprzeczkę bramki GKS-u, a gospodarze uniknęli straty gola.

Jeszcze przed przerwą tyszanie próbowali odpowiedzieć po stałym fragmencie gry. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzał głową oddał Paweł Olkowski, jednak bramkarz gości Dorian Frątczak skutecznie interweniował.

Po zmianie stron obie drużyny nadal szukały sposobu na przełamanie defensywy przeciwnika. W 50. minucie Michał Trąbka zdecydował się na uderzenie z rzutu wolnego, jednak piłka przeleciała nad poprzeczką. Goście również podejmowali ofensywne działania, zmuszając tyszan do zachowania koncentracji w obronie.

W 77. minucie indywidualną akcję przeprowadził Damian Kądzior. Zawodnik gospodarzy oddał celny strzał, ale Dorian Frątczak nie pozwolił na zmianę wyniku.

Największe emocje przyszły w doliczonym czasie gry. Mikołaj Lipień znalazł się w sytuacji sam na sam z Kacprem Myszkowskim, jednak bramkarz GKS-u skutecznie interweniował i uchronił swoją drużynę przed stratą gola.

Tyszanie odpowiedzieli niemal natychmiast. Przed dobrą szansą stanął Kacper Plichta, ale jego próba również nie zakończyła się zdobyciem bramki.

Ostatecznie spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. GKS Tychy zakończył kolejkę z dorobkiem 27 punktów, pozostając na drugim miejscu w tabeli. Podhale zgromadziło 20 punktów i utrzymało piątą pozycję.

Komplet wyników 13. kolejki Betclic 2. Ligi

  • Sokół Kleczew – Śląsk II Wrocław 4:2
  • Zawisza Bydgoszcz – Świt Szczecin 4:2
  • Rekord Bielsko-Biała – Resovia 1:1
  • Lechia Zielona Góra – Górnik Łęczna 0:6
  • Hutnik Kraków – Olimpia Grudziądz 1:2
  • Chojniczanka Chojnice – Legia II Warszawa 2:3
  • Stal Stalowa Wola – Sandecja Nowy Sącz 1:0
  • Avia Świdnik – Znicz Pruszków 0:2
  • GKS Tychy – Podhale Nowy Targ 0:0

W dziewięciu spotkaniach 13. kolejki padło łącznie 31 bramek. Siedem pojedynków zakończyło się zwycięstwem jednej z drużyn, natomiast dwa przyniosły podział punktów.

Najwięcej trafień kibice obejrzeli w Zielonej Górze, Bydgoszczy i Kleczewie, gdzie padło po sześć bramek. Najwyższe zwycięstwo odniósł Górnik Łęczna, pokonując Lechię 6:0. Indywidualnie wyróżnił się Kacper Śpiewak z Sokoła Kleczew, który skompletował hat-tricka w spotkaniu ze Śląskiem II Wrocław.

Sytuacja w tabeli po 13. kolejce

Na czele Betclic 2. Ligi pozostaje Znicz Pruszków, który po trzynastu spotkaniach zgromadził 32 punkty. Lider odniósł dziesiąte zwycięstwo w sezonie i powiększył przewagę nad drugim GKS-em Tychy do pięciu punktów.

Tyszanie mają obecnie 27 punktów, a na trzecim miejscu plasuje się Górnik Łęczna z dorobkiem 23 punktów. Czwarta Olimpia Grudziądz zgromadziła 22 punkty, natomiast piąte Podhale Nowy Targ ma ich 20.

W środkowej części tabeli utrzymuje się niewielka różnica punktowa pomiędzy wieloma zespołami. Zawisza Bydgoszcz, Sandecja Nowy Sącz i Stal Stalowa Wola mają po 19 punktów. Oznacza to, że poszczególne rozstrzygnięcia kolejnych spotkań mogą przynosić dalsze zmiany w ligowej klasyfikacji.

Resovia zakończyła trzynastą kolejkę z dorobkiem sześciu punktów i zajmuje osiemnastą pozycję. Przed Biało-Czerwonymi pozostaje jeszcze 21 ligowych spotkań, a więc wiele okazji do zdobywania punktów i poprawy miejsca w tabeli.

Przed Resovią kolejne ligowe wyzwanie

Biało-Czerwoni mają za sobą dwa kolejne spotkania bez porażki. Po bezbramkowym remisie z Sokołem Kleczew rzeszowianie podzielili się punktami z Rekordem Bielsko-Biała, zdobywając bramkę już w pierwszej minucie meczu.

W spotkaniu w Bielsku-Białej Resovia stworzyła sytuacje, które mogły przynieść korzystniejszy rezultat. Szczególnie istotne w kolejnych pojedynkach będzie wykorzystanie okazji bramkowych oraz utrzymanie koncentracji przez pełne 90 minut.

Najważniejszym celem pozostaje przełożenie kolejnych zdobywanych punktów i stwarzanych sytuacji na zwycięstwa, które pozwolą systematycznie poprawiać dorobek zespołu.

Najbliższą okazją będzie sobotnie spotkanie z rezerwami Legii Warszawa. Mecz 14. kolejki Betclic 2. Ligi zaplanowano na 31 października o godzinie 12:00.

Liczymy, że Biało-Czerwoni wykorzystają kolejne ligowe wyzwanie, aby sięgnąć po komplet punktów. Przed drużyną pozostaje jeszcze wiele spotkań, a każde z nich będzie kolejną szansą na poprawę sytuacji w ligowej tabeli.

Pozostałe

Partner klubu

Sponsor główny

Sponsorzy strategiczni

Sponsorzy oficjalni

Partnerzy

Partner techniczny

Partner medyczny

Przegląd prywatności

Nasza strona internetowa korzysta z ciasteczek, aby dostarczyć Ci jak najlepsze doświadczenia podczas przeglądania. Dzięki nim możemy zapamiętać Twoje preferencje, rozpoznać Cię przy kolejnych odwiedzinach i dostosować treści do Twoich zainteresowań. Ciasteczka pomagają nam również analizować, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej atrakcyjne i przydatne, co pozwala nam nieustannie ulepszać naszą stronę. Chcemy, abyś czuł się u nas komfortowo i miał pełną kontrolę nad swoimi danymi, dlatego w każdej chwili możesz dowiedzieć się więcej o używanych przez nas ciasteczkach oraz zarządzać nimi w ustawieniach swojej przeglądarki. Dziękujemy, że jesteś z nami!